Notice: Undefined index: HTTP_webpage_AGENT in /home/estrona/public_html/wgears/frontend/robots.class.php on line 111
Feelin The Blues - Jazz blues

Strefa słowa

14/06/2010

Opowieść o polskim bluesie...
Słowo wstępu Robiąc porządki w komputerze trafiłem na ten tekst, który napisałem z 9 miesięcy temu. Najwyraźniej zapomniałem go umieścić, ale nic straconego - wrzucam go teraz. Na aktualności stracił niewiele, mam więc nadzieję, że się spodoba. (-) Kurson Opowieść o...
więcej...

 

Polecam


Mój typ


Kanon

T-Bone mania

Jazz blues

  Krok w stronę jazzu, krok w stronę bluesa 

Blues i jazz to muzyczni bracia, dwa nurty współczesnej muzyki rozrywkowej wypływające z tych samych źródeł; dwa żywiołowe strumienie, które dzięki kreatywnym twórcom zrodziły niezliczone rozgałęzienia, odnogi i skrzyżowania. Na przestrzeni dekad wciąż istnieli artyści, którzy zbliżali braci ku sobie, nie zapominali o korzeniach, zanurzeni w jednym nurcie czerpali obficie z siły i uroku drugiego lub wybierali takie miejsca artystycznych wizji, w których dwa nurty tworzyły jeden i nie sposób wskazać jakiąś wyraźną granicę, czy różnice.

 

Przygotowałem kilka propozycji dla tych, którzy skąpani w jednym strumeniu nie mają ochoty, odwagi lub po prostu sposobu, by spróbować drugiego. Starałem się wybrać płyty dostępne w Polsce lub przynajmniej w sprzedaży internetowej. Mam nadzieję, że choć część z nich wzbudzi Wasze zainteresowanie. Zawsze służę też radą.


1. Charles Brown One More For The Road, Alligator 1986

Jeśli dokonamy umownego, prostego podziału nastrojów czy podejścia do materii muzycznej w jazzie, możemy podzielić go na hot i cool. W nagraniach bluesowych ocierających się o jazz, też możemy znaleźć taką analogię. Doskonałym przykładem "cool bluesa" jest twórczość Charlesa Browna. Kojący głos, eleganckie pianino, bluesowe frazy pełne powietrza, przestrzeni. Na gitarze jazzman, któremu blues nie obcy - Billy Butler. Doskonała płyta na długie wieczory dla tych, którzy nie lubią muzyki słodkiej jak landrynka.
Więcej detali: ->tutaj<-
2. Clarence "Gatemouth" Brown Pressure Cooker, Alligator 1985

Clarence "Gatemouth" Brown wywodzi się w prostej linii ze szkoły T-Bone'a Walkera, ale wypracował własny oryginalny styl. Nagrywał albumy bardzo różnorodne stylistycznie. Prezentowana płyta pochodzi z 1973 roku. Brown nagrywał wtedy we Francji. Wspiera go tu kilku znakomitych jazzmanów. Pionier organów Milt Buckner (grał na nich przed Jimmy Smithem), Jay McShann, pianista z Kansas City. A dla mnie prawdziwą gratką jest tu obecność Arnetta Cobba - saksofonisty z szorstkiej szkoły teksańskich honkerów.
Więcej detali: ->tutaj<-
3.

Rusty Bryant Legends Of Acid Jazz, Prestige 1969/70

Jacyś spece od marketingu wymyślili sobie, że nazywając płyty soul jazzowe czy blues jazzowe acid jazzem łatwiej je sprzedadzą. Gdyby jeszcze serię określono jako "Roots of Acid Jazz" miałoby to sens. A tak - bardziej myli niż pomaga. Krążek zawiera dwa albumy Night Train Now! i Soul Liberation nagrane w 1969 i 1970 roku. Saksofon Rusty Bryanta jest lekki, funkowy, ale gardłowo bluesowy, zjadliwy i namiętny, powiedziałbym, że dowcipny. Utwory są osadzone w mięsistym groovie, melodyjne, chwytliwe. Słucha się tego doskonale. Uwielbiam kompozycję Funky Rabbits, która ma w sobie coś nieskończenie relaksującego, a przy tym motyw jest na swój sposób zalotny, by nie powiedzieć seksowny. Jest też popularny temat Eddiego Harrisa Cold Duck Time. Wśród muzyków warto podreślić obecność Boogaloo Joe Jonesa, gitarzysty o bardzo bluesowej artykulacji. Taki Ronnie Earl 15 lat wcześniej.

Więcej detali: ->tutaj<-
4. Kenny Burrell Midnight Blue, Blue Note 1963

Kenny Burrell to geniusz. Nikt nie dotyka strun gitary tak jak on, niewielu ma przy tym tak fantastyczny groove, niewielu taką wyobraźnię. Najbardziej bluesowy wród jazzowych gigantów. Album przepełniony jest bluesowym feelingiem. Zawiera kompozycję Chitlins Con Carne graną między innymi przez Otisa Rusha i S. R. Vaughana. Na saksofonie znakomity Stanley Turrentine.
Więcej detali: ->tutaj<-
5. Larry Carlton Sapphire Blue, Bluebird 2003

W grze gitarzysty znanego w światku jazzowym z grupy Fourplay zawsze można było doszukać się bluesowych inklinacji. Ale na tej płycie zdecydowanie bliżej mu do B. B. Kinga niż Pata Metheny'ego. Nie bez znaczenia jest obecność w kilku utworach harmonijkarza Terrego McMillana.
Więcej detali:->tutaj<-
6. Hank Crawford After Dark, Milestone 1998

Hank Crawford traktował swój instrument jakby śpiewał i to słychać. Hank śpiewał bluesa doskonale. Z pasją, głosem pełnym emocji, a jednocześnie (nomen omen) bez zadęcia. Wród utworów między innymi standardy bluesowe My Baby, T'Ain't Nobody's Bizness If I Do czy St. Louis Blues. Pikanterii dodaje obecność fantastycznego gitarzysty Melvina Sparksa.
Więcej detali: ->tutaj<-
7. Eddie "Lockjaw" Davis & Shirley Scott Cookbook vol. 2, Prestige 1958

Kiedy słucham pierwszych taktów Rev ciarki przechodzą mi po plecach. Tłusty, olbrzymi hammond wyjątkowej artystki Shirley Scott i szorski, gorący saksofon "Lockjaw" Davisa nadają ton tej klasycznej płycie. Do tego charakterystyczny dosadny bluesowy groove. Kanon!
Więcej detali: ->tutaj<-
8. Dr. John Duke Elegant, EMI 1999

Dr. John postanowił giganta jazzu, Duka Ellingtona, podać w nowoorleańskim rhythm'n'bluesowym sosie. Słucha się tego przednio. Funkowy bas w smaku Marcusa Millera, mocna perkusja... No i ciekawe aranżacje. Zapewne sprawdza się w samochodzie.
Więcej detali: ->tutaj<-
9. Ronnie Earl Grateful Heart: Blues And Ballads, Bullseye Blues 1996

Kolejny przykład "cool bluesa". Cudowna gitara Ronniego musi podbić serca najbardziej opornym. Spośród aktywnych gitarzystów bluesowojazzowych ma najbardziej charakterystyczny styl, będący połączeniem drive'u T-Bone'a Walkera i Hollywood Fatsa, wyobraźni Kennego Burrella z poetyką Santany. Ale jest sobą. Na płycie gościnnie pojawia się długoletni partner Ray'a Charlesa David "Fathead" Newman. Płyta byłaby znacznie mniej ciekawa bez obecności mistrza hammonda i klawiszy Bruce'a Katza. Czapki z głów.
Więcej detali: ->tutaj<-
10. Illinois Jacquet The Blues; That's Me, Prestige 1969

Illinois Jacquet jest być może najważniejszym saksofonistą szkoły bluesowojazzowej. Według znawców jego solo w utworze Flyin' Home z repertuaru Lionela Hamptona rozpoczęło erę rhythm'n'bluesa. Podobnie jak Eddie "Lockjaw" Davis, Arnett Cobb, czy Willis Jackson Jacquet był ekstremalnie ekstrawertycznym muzykiem, który siłą płuc zdawał się rozrywać saksofon, a jednocześnie liryzmem nie ustępował Benowi Websterowi. Cechą charakterystyczną wielu albumów muzyków ze szkoły Jacqueta jest rytmiczność bluesowa, groove. Stąd też bluesman nie powinien mieć problemu z przyswojeniem tej płyty. Tym bardziej że na gitarze (uwaga! - czterostrunowej) wspiera Illinoisa Tiny Grimes. Gwarantuję, że oprócz autentycznego tytułowego bluesa i klasyka Everyday I Have The Blues zawróci wam w głowie szalony Still King. Album czasami "cool bluesowy", w 'Round Midnight mocno jazzowy, ale czasem bardzo hot.
Więcej detali: ->tutaj<-
11.

Willis Jackson with Jack McDuff Together Again, Prestige 1959/60

Pierwszy utwór, Gil's Pills to prawdziwy killer! Willis "Gator" Jackson to mój kolejny faworyt, który potrafił naprawdę szaleć na scenie. Pokładał się, szarpał niczym w spazmach, a jednocześnie grał szalenie rytmicznie. Nie dziwię się, że uwielbiał go harmonijkarz William Clarke. Tak jak w przypadku Rustego Bryanta album jest połączeniem dwóch wydawnictw z lat 1959/60. Temat Angel Eyes ma w sobie coś z Sittin' On Top Of The World, lubię też bardzo Jambalayę Hanka Williamsa, a Backtrack rzeczywiście może być nazwany acid jazzowym. Warto przysłuchać się grze gitarzysty Billa Jenningsa. Tu uwaga ogólna: jeśli natkniecie się na płytę hammondzisty z lat 60-tych koniecznie ją sprawdźcie. Możecie tam usłyszeć dużo bluesa!

Więcej detali: ->tutaj<-
12.

Lonnie Johnson Blues By Lonnie Johnson, Prestige 1960


Lonnie Johnson zaczynał tworzyć w latach 20. Jako jeden z pierwszych grał techniką single note. Jego muzyka inspirowała zarówno Roberta Johnsona, jak i Charliego Christiana. Robert Johnson podobno lubił podawać się za Lonniego. Płyta Blues By powstała pod koniec kariery Lonniego, ale w zasadzie była też przyczynkiem do przypomnienia tego zapomnianego swego czasu muzyka. Lonnie jest też fantastycznym, czysto śpiewającym wokalistą. Jego twórczość jest doskonałym przykładem muzyki, w której nie ma żadnej różnicy między bluesem a jazzem. Na płycie jako solista wspiera go Hal Singer.

Więcej detali: ->tutaj<-

13. Ron Levy Zim Zam Zoom: Acid Blues on B 3, Bullseye Blues 1996

Acid Blues? Coś w tym jest. Taneczny, ale bluesowy groove, skwierczący, przyprawiający o zawrót głowy hammond, chwytliwe melodie. Ha! Chętnie bym się bawił w takim klubie jak na okładce, o ile grali by tam muzykę taką jak w środku. Jeśli znacie nagrania z wytwórni Prestige z przełomu lat 60. i 70. to spotkacie tu znajome nazwiska. Jest  Melvin Sparks, jest mistrz groove'u Idris Muhammad, a na saksofonie doskonały Sax Gordon.
Więcej detali: ->tutaj<-
14. Duke Robillard Blue Mood, Stony Plain 2004

Duke Robillard to kolejny gitarzysta, który alfabet bluesa, swingu i rocka ma w małym palcu. Część jego albumów to prawdziwa uczta dla maniaków dźwięków ze świata jazzu i bluesa. Ten album jest szczególny. Jest wyjątkowym hołdem złożonym mistrzowi T-Bone'owi Walkerowi. W zasadniczej większości są to znane tematy T-Bone'a, m.in. T-Bone Shuffle, T-Bone Boogie, czy Born To Be No Good. Przy okazji widać, że Duke świetnie się odnajduje wokalnie w tych klimatach. No i ta gitara...
Więcej detali: ->tutaj<-
15.

Dave Specter Bluebird Blues, Delmark 1991

Bluebird Blues to jego pierwsza płyta, kto wie, czy nie najbardziej bluesowa. Mimo to ton jego gitary, frazy mogą się jazzfanom podobać. Szczególnie w burrellowskim Wind Chill. Smaku dodaje obecność na drugiej gitarze Ronniego Earla. Razem tworzą bardzo mocny tandem. Głos Barkin' Billa również ma w sobie coś z Jimmiego Rushinga czy Joe Williamsa, długoletnich partnerów Counta Basie'go.

Więcej detali: ->tutaj<-

16. Big Joe Turner Things That I Used To Do, Pablo 1977

Ach, jak ten album hula!!! Dość późny materiał, ale świetnie dobrany skład i wciąż dobra forma lidera są obietnicą doskonałej zabawy. Polecam Waszej uwadze Lloyda Glenna, niedocenianego pianistę, który zawsze gra z olbrzymim smakiem i wyobraźnią. Na płycie pojawia się kilku znakomitych saksofonistów, między innym Wild Bill Moore i Eddie "Cleanhead" Vinson.
Więcej detali: ->tutaj<-
17. T-Bone Walker I Want A Little Girl, Delmark 1968

T-Bone Walker, twórca nowoczesnej bluesowej gitary elektrycznej, był bluesmanem, który często grał z muzykami jazzowymi. Jego frazy przepełnione bluesową emocjonalnością perfekcyjnie współgrają ze swingującą sekcją rytmiczną. Dyskretne wsparcie saksofonisty Hala Singera i francuskiego pianisty George'a Arvanitasa dopełnia obrazu całości. Jako ciekawostka - na płycie znajduje się utwór Feeling The Blues, od którego wzięła nazwę moja audycja.
Więcej detali: ->tutaj<-
18.

Jimmy Witherspoon Spoon's Blues, Stony Plain 1995

Witherspoon jest niebywałym wokalistą. Dziś takich srebrzystych, szlachetnych głosów zdecydowanie brakuje. Jimmy był tylko jeden. Tą płytą obchodził 50-lecie działalności. Wydaje się, że obecność artysty obdarzonego charyzmą szalenie inspiruje muzyków, nawet jeśli ów artysta nie należy do młodzieniaszków. Spoon's Life Blues, to głęboki blues, bluesisko właściwie, gdzie słychać artyzm Robillarda, który gra jak Barney Kessel, przy znaczącym podkładzie Bruce'a Katza na hammondzie. Christmas Blues to bardzo walkerowski numer, w Lowdown Dirty Shame, I'll Alway Be In Love With You usłyszycie zacne solo saksofonisty tenorowego Scota Hamiltona. Tak można by opisać każdy utwór. Wsłuchajcie się w Spoon's Testimony, a dowiecie się wiele o życiu muzycznym Jimmiego Witherspoona.

Więcej detali: ->tutaj<-

 


Szukaj


Warto

13/11/2009

mój ulubiony blog ;)
Jeśli ktoś lubi poczytać coś więcej niż tylko typowe recenzje koncertów, płyt, ktoś lubi spotkać się z muzyką przez pryzmat myśli artysty, zachęcam do zaglądania na blog Pawła Szymańskiego. Inspirujące i niestety tak rzadkie u nas. Spotkać się z refleksjami muzyków. Polecam:...
więcej...

 

Banery